piątek, 14 sierpnia 2015

Rozdział 2 - Zapłacę ci, Joker

PRZECZYTASZ = SKOMENTUJ 

Obróciłam się na swój drugi bok i usłyszałam skrzypnięcie, zresztą już nie pierwsze tej nocy. Łóżko było dosyć stare i wydawało z siebie czasami takie dziwnie dźwięki. Nie przeszkadzało mi to, ale kiedy tak dobrze mi się spało i zaczęło skrzypieć, to się denerwowałam.
Ten ostatni skrzyp naprawdę wybił mnie ze snu. Wiedziałam, że dziś już nie zasnę, więc usiadłam na łóżku, czemu towarzyszył kolejny, głośny odzew łóżka. Wyciągnęłam telefon z pod poduszki. Była dziesiąta rano, a ja miałam nieodebraną wiadomość. Chwilę myślałam, że mogła być od Michaela, ale gdy już odblokowałam telefon, wiedziałam, że to nie od niego. Wiadomość była od mamy:
*Cześć, Rosie! Jestem już w Nowym Jorku :)*
Dostałam ją o piątej rano, a więc mama wysłała tego smsa kiedy u niej była północ. Już chciałam chwycić telefon i do niej zadzwonić, ale zorientowałam się, że teraz u niej jest piąta rano, cholerne strefy czasowe.
Większość dnia minęła mi na jeżdżeniu z Lucy po sklepach meblowych. Mama zostawiła mi trochę pieniędzy, abym się tutaj zorganizowała, więc, musiałam zamówić sobie jakieś meble do pokoju, bo na razie było tam tylko łóżko... skrzypiące łóżko. Wzięłam pod uwagę kolor ścian, czyli beż, zamówiłam meble w odcieniu jasnego drewna. Chciałam aby była trzydrzwiowa szafa z lustrami, komoda, mała szafeczka nocna oraz coś w podobie biurka lub toaletki. Wszystko szczęśliwie udało się zrealizować. Mój pokój nie był za wielki. Jego jedna trzecia to samo łóżko. Za całe zamówienie zapłaciłam prawie pięćset funtów, czyli wydałam moją całą kasę. Wszystkie meble przyjdą w poniedziałek rano, więc Lucy je odbierze.
Uznałam, że nie ma sensu kupować nowe łóżko, skoro tamto jest jeszcze dobre. To znaczy trochę skrzypiało, ale było wygodne. Może jeśli zarobię trochę pieniędzy to kupię nowe. A pro po zarabiania pieniędzy, to planowałam znaleźć sobie pracę. Nie na cały etat ani nie w każdy dzień. Chciałam pracę dorywczą. Mama będzie przesyłała mi pieniądze, ale fajnie byłoby mieć trochę swoich. W Sheffield też pracowałam, aż rok czasu. Moja praca była w piekarni i nie była zbyt trudna. Dorabiałam tam w weekendy od rana do popołudnia. Musiałam tylko sprzedawać chleby, bułki, ciasta i tak dalej. W sumie było to bardzo przyjemne. Chciałabym teraz też znaleźć coś takiego. Jakaś praca w sklepie lub może znowu w piekarnik. Tak, to byłby dobry pomysł.

~*~

Był wieczór i postanowiłam, że wyjdę z domu. Chciałam pooglądać okolicę i przypomnieć sobie to i owo. Założyłam buty i wyszłam. Na dworze było bardzo ciepło, mimo, że była dwudziesta. W krótkich spodenkach i zwykłej koszulce było mi idealnie.
Najpierw postanowiłam odwiedzić plażę. Droga w to miejsce zajęła mi niewiele więcej niż pięć minut. Na szczęście było widno, więc idealnie widziałam całe morze i otaczający mnie krajobraz.
Usiadłam na środku skały, tam woda nigdy nie docierała i było zupełnie sucho.Wyciągnęłam nogi przed siebie i wsłuchałam się w morze. To cudownie, że tam byłam. Słyszałam tylko fale, które uderzały w ogromne, wystające z wody kamienie, ale nagle zadzwonił mój telefon.
- Halo? - Powiedziałam.
- Hej, kochanie - to była mama.
Opowiadała mi o tym jak przyleciała do Nowego Jorku, jak wyglądało jej mieszkanie i jak minął jej  pierwszy dzień w nowym mieście. Powiedziała, że od poniedziałku zaczyna pracę i jest bardzo zdenerwowana. Później zapytała o to co u mnie, jak się czuję z tym, że w poniedziałek idę do nowej szkoły i tak dalej. Trochę sobie pogadałyśmy.
- Poniedziałek to wielki dzień dla nas obu - powiedziałam.
- Tak, powodzenia kochanie - odpowiedziała.
- Wzajemnie, kocham cię - dodałam i się rozłączyłam.
Miałam nadzieję, że mama da sobie radę i nie będzie dla niej przeszkodą żaden Nowy Jork. Była pewną siebie, silną kobietą i w pełni zasłużyła na ten awans. Uda jej się tam, na pewno.
Włożyłam do swoich uszu słuchawki i przypięłam je do telefonu. Położyłam się na plecach i wcisnęłam ''Play''. W uszach rozbrzmiała jedna z piosenek mojego ulubionego zespołu, The Falling Drops*. To taki rockowy zespół z Australii. Jego członkami są Austin Parker, czyli główny wokalista, Logan Harris, gitarzysta, Max Baker, basista i Ethan Simpson, czyli perkusista. Byłam ich fanką już jakoś od trzech lat i nadal nie byłam na koncercie. Cóż, nigdy nie byli w Sheffield, byli tylko dwa razy w Londynie, ale mama nigdy nie zgodziła się żebym tam sama pojechała. W tym roku pewnie też mi się nie uda, bo nie będę miała na to kasy, zgody Lucy ani dojazdu.
Zamknęłam oczy i wsłuchałam się dokładnie w głos Austina w piosence ''You Make Me Scream''. Ten kawałek był taki idealny. Nawet nie pamiętałam kiedy odpłynęłam w swoich myślach. Ocknęłam się jakoś pół godziny później. Nie zasnęłam, ale byłam pogrążona w zasłuchaniu. Otwarłam oczy i usiadłam, rozglądając się dookoła. Na dworze panował już zmierzch. Byłam zdziwiona, że chwila nad morzem minęła mi tak szybko. Wyciągnęłam słuchawki z uszu i schowałam je do kieszeni, po czym wstałam i odruchowo otrzepałam spodenki, jakby miał znajdować się na nich jakiś brud. Ostrożnie zeszłam ze skały i brzegiem plaży udałam się do wyjścia z powrotem na ulicę.
Nie chciałam jeszcze wracać do domu, noc była młoda, a ja nie miałam na jutro konkretnych planów. Postanowiłam pójść w głąb Fleetwood, ale oczywiście nie za daleko, abym mogła później wrócić do domu. Średnio pamiętałam te wszystkie ulice, dlatego wolałam być ostrożna i nie puszczać się daleko na nie wiadomo gdzie.
W mieście panował spokój. Od czasu do czasu przejechał jakiś samochód i przeszedł przechodzień, nic szczególnego. W centrum Fleetwood na pewno była masa ludzi, ale tu był idealny spokój. Podobało mi się, że co kilkadziesiąt metrów stały ładne lampy na chodniku. Nie były one takie zwykłe, ale bardziej ozdobne. Wysokie, z okrągłym żyrandolem na górze, a na słupach zawieszone były koszyczki z jakimiś roślinami. Wystawały z nich tylko zielone liście i pełno dużych, fioletowych i ciemno-różowych kwiatów. Co chwile mijałam jakiś sklep, który miał podświetloną wystawę. Oglądałam je z zaciekawieniem, chociaż wcale nic z tych rzeczy mnie nie interesowało. Po prostu lubiłam chodzić wieczorami po miastach i oglądać różne. Wtedy było jakoś inaczej, ale lepiej.
Po dłuższym spacerze w ciszy, coś przykuło moją uwagę, a mianowicie chodziło o jakąś rozmowę i hałas. W tej ciszy na ulicach, rozmowa wydawała mi się być hałasem. Ciągle zbliżałam się do miejsca skąd wydobywały się różne, coraz głośniejsze dźwięki.
Może to jacyś przestępcy? Powinnam dalej iść? W Sheffield też słyszałam dużo takich rzeczy, widziałam masę kłótni jakiś facetów i jakoś nigdy nikt się mną nie zainteresował i przechodziłam w spokoju, wiec chyba mogłam przejść też tamtędy.
- Myślałeś, że ci to odpuszczę, co? - Powiedział jakiś zupełnie nieznajomy głos.
- Daj spokój - odezwał się ktoś zdyszany, a wręcz taki, który był zmęczony oddychaniem.
- Znasz zasady, Daniel .
Starałam się iść cicho i nie zwrócić uwagi na to co działo się niedaleko mnie, ale ta rozmowa były coraz głośniejsze i w końcu zobaczyłam kto ją prowadził. Dwójka, na oko ponad dwudziestoletnich chłopaków, rozmawiała sobie w jakiejś ślepej uliczce, pomiędzy budynkami. Jeden z nich oparty był o mur i ciężko oddychał, natomiast drugi wręcz przyciskał go swoim ciałem. Przyświecały tam tylko słabe promienie jednej lampy, dlatego nie bardzo widziałam jak oni wyglądali. Wiedziałam tylko tyle, że ten, który napiera na drugiego, miał dosyć jasne włosy.
Nie wiedziałam co mnie do tego skłoniło, ale przystanęłam za murem i jednym okiem patrzyłam co wydarzy się między nimi.
- Zapłacę ci, Joker - chłopak przyciśnięty do ściany, ledwo załapywał oddech. Widziałam, że strasznie się denerwował.
- Pieniędzmi? - Zaśmiał się drugi. - Pozwól, że sam wezmę sobie zapłatę... Ale trochę inną - dodał i nim zdążyłam mrugnąć okiem, błagający chłopak opadł na ziemię.
Przełknęłam głośno ślinę i przetarłam oczy. Co on mu zrobił? Ani go nie uderzył, ani nic. więc dlaczego tamten leżał i się nie ruszał? Czy on go... Nie. Nie możliwe.
Chłopak, nazwany przez tego drugiego Jokerem, odsunął się kawałek i powiedział sam do siebie:
- Dziękuję - i zaśmiał się cicho, po czym mignęło mi się w oczach, że chował nóż do kieszeni. Teraz byłam pewna, że on go zabił.
W jednej sekundzie moje ciało ogarnęło przerażenie. Sama oddychałam w nieregularnym tempie i myślałam jak stąd odejść po cichu, aby ten ''zabójca'' mnie nie dostrzegł. Zaczęłam się cofać w tył, ale nadal go obserwowałam. Widziałam, że wyciągnął telefon i czegoś w nim szukał.
Nagle uderzyłam nogą w śmietnik. Cholera!
Chłopak od razu mnie zauważył, a ja oniemiałam. Nie miałam czasu żeby się mu dokładnie przyjrzeć, bo od razu zaczęłam uciekać prosto przed siebie.


Daniel nie chciał zapłacić za ostatni towar, a chciał następny, więc proszę bardzo, już nie musi płacić. Nie potrzebowałem takich chujowych klientów. Zależało mi tylko na tych, którzy płacili wszystko w terminie i brali coraz więcej.
Zacząłem szukać w telefonie numeru do Louisa, żeby przyjechał i pomógł mi ogarnąć to co właśnie zostało po moim byłym kliencie. Gdy kopałem w kontaktach w komórce, usłyszałem jakiś hałas śmietnika, dosłownie kilka metrów ode mnie. Szybko skręciłem głowę w tamtą stronę i zobaczyłem jakąś dziewczynę.
Kurwa! Ona chyba nie widziała co tutaj się stało - pomyślałem. Jednak jej mina wyglądała na taką jakby widziała wszystko. Cholera, i co teraz?
W mgnieniu oka dziewczyna zaczęła biec, a ja niewiele myśląc, poleciałem za nią. Przecież kiedy ona powie komuś co tutaj widziała, będę skończony. Mogę powiedzieć ''papa'' wszystkiemu.
Biegłem za nią tak szybko jak tylko mogłem, ale ona robiła dokładnie to samo. Ciężko było ją złapać, ponieważ w kółko wbiegała w jakieś nowe uliczki. Gdy ją goniłem, przypomniałem sobie co właśnie narobiłem. Zatrzymałem się, a dziewczyna pobiegła dalej, nie oglądając się za siebie ani razu. Zdałem sobie sprawę z tego, że ciało Daniela nadal leży w ty zaułku. Byłem dziś taki rozwalony i roztrzepany, że chyba sam mogłem wpakować się od razu w kłopoty.
Wykręciłem numer do Louisa, odebrał od razu.
- Gotowe - powiedziałem do niego.
- Będę za dziesięć minut - odpowiedział i rozłączyłem połączenie.
Szybko pobiegłem na miejsce gdzie zostawiłem mojego byłego dłużnika. Wciągnąłem go za kontener ze śmieciami i przykucnąłem za nim, czekając aż Lou przyjedzie.
Ważną rzeczą w tamtym momencie było dla mnie to, że musiałem odnaleźć tą dziewczynę. To zadanie nie było łatwe, ale nie mogłem pozwolić wpakować się do więzienia. Jeśli policja poznałaby prawdę o tym zabójstwie, to doszłaby i do reszty innych przekrętów. Nie mogłem na to pozwolić. Sądzę, że ta laska będzie oszołomiona kilka dni po tym co zobaczyła, więc miałem też może jakieś trzy dni na to aby ją odnaleźć. Pamiętałem jedynie to, że nie była zbyt wysoka, ale miała naprawdę duże oczy i ciemne włosy, chyba brązowe. Jednak czy to mi wystarczyło aby ją odnaleźć? Zapewne nie, ale nie miałem innego wyjścia. Musiałem podjąć tą ciężką próbę.
Usłyszałem podjeżdżający samochód. Podniosłem się i wyjrzałem zza kontenera. Był to Lou. Razem wyszarpaliśmy Daniela i wpakowaliśmy do bagażnika. Ta robota trwała zaledwie dwie minuty. Musieliśmy się streszczać. W takich akcjach nigdy nie było zbyt wiele czasu na nic.
Szybko wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy.
- Wszystko poszło jak należy? - Spytał Louis.
- Tak - odpowiedziałem pewny siebie. Przecież nie powiedziałem, że ktoś widział jak zabiłem Daniela. Lou zacząłby się drzeć i wymyślać nie wiadomo co, aby nie doprowadzić do tego, żeby więcej osób się dowiedziało. Może nawet kazałby mi zabić tą dziewczynę? Nie wiedziałem, ale miałem nadzieję, że sam nie będę musiał się do tego posunąć.


Biegłam tak szybko na ile tylko pozwalały mi moje nogi. Co trochę tylko odwracałam głowę w tył, aby zobaczyć czy ten psychopata nadal za mną leciał. Wiedziałam, że on chciał mnie zabić. To było do przewidzenia. Ale nie chciałam umrzeć za takie coś.
Czułam jak z moich oczu leciały już łzy. Czy tak będzie wyglądać moja śmierć? Że będę cała zapłakana i w końcu zabita nożem przez jakiegoś nieznajomego kolesia? Nie mogłam na to pozwolić. Starałam się pobiec jeszcze szybciej, chociaż moje płuca stanowczo krzyczały ''nie''. Gdy już ledwo łapałam oddech, zobaczyłam, że chłopaka za mną nie było. Zwolniłam, aż w końcu upadłam na ziemię za jakimś sklepem i oparłam się o mur. Byłam taka zmęczona ucieczką. Wiedziałam, że to miejsce nadal nie było pewne. Czułam się nieswojo i bałam się, że chłopak zaraz skądś wyskoczy i zaciacha mnie tym nożem.
Boże, w co ja się wplątałam? Mój drugi dzień tu, a ja już uciekałam przed mordercami. Czy to miasto całe takie było? Jeśli tak to chciałabym jak najszybciej wracać do mamy. Byłam gotowa wyjechać nawet do Nowego Jorku.
W tamtej chwili sama nie wiedziałam czy byłam taka zszokowana zabójstwem tego całego Daniela czy tym, że zabójca mnie gonił i prawdopodobnie próbował zabić. To co dziś przeżyłam jest nie do pojęcia i nie do opisania po prostu.
Najbardziej nurtowało mnie pytanie, czy powinnam powiedzieć to co widziałam komukolwiek. Powiedzieć Lucy, Sharonowi, mamie, a może policji? Chyba wypadałoby tak zrobić, bo przecież zginął niewinny człowiek, a przestępca będzie musiał zostać ukarany. Chociaż, czy ten człowiek był aż taki niewinny? Ten cały Joker mówił, że czegoś tam nie zapłacił, więc jednak nie był z niego aniołek. Ale mimo to powinien zostać pochowany należycie, a ja nie mogłam ukrywać faktów. Tylko czy chciałabym na początku roku szkolnego, wplątywać się w jakieś problemy z władzami i tak dalej? Ogólnie czy to zamieszanie było mi potrzebne? Przecież moje zeznania nie skończą się na jednej wizycie na komisariacie. Ta sprawa będzie się ciągnąć i ciągnąć.
Musiałam się dokładnie zastanowić czy chciałam ingerować w to wszystko głębiej. Miałam w głowie mnóstwo za i przeciw. Moje poczucie winy, że to widziałam, mówiło mi, że powinnam powiedzieć policji o wszystkim, ale mój rozum mówił, żeby lepiej się się nie plątać w takie sprawy i dać sobie spokój oraz zapomnieć. Sama nie wiedziałam czego miałam się posłuchać. Musiałam to jeszcze bardziej przemyśleć i może zaczekać kilka dni.
Gdy mój oddech się nieco unormował, wstałam z ziemi i niepewnie rozejrzałam się dookoła. Miałam nadzieję, że chłopak odpuścił sobie moje poszukiwania i po prostu dał temu spokój. Niepewnie poszłam w kierunku domu, to znaczy miałam nadzieję, że szłam w kierunku domu. Moja ucieczka przyplątała mnie na zupełnie nieznane ulice, dlatego powrót był nieco ciężki. Jednak po upływie kilkunastu minut, bezpiecznie dotarłam do domu. Przed wejściem otarłam trochę swoje oczy, które były na pewno delikatnie zaczerwienione od płaczu.
- Jestem - oznajmiłam ochrypłym głosem, zdejmując buty na korytarzu.
- Okej - usłyszałam jedynie odpowiedź Sharona. Żeby on tylko wiedział co przytrafiło mi się tego wieczoru, to pewnie nie zareagowałby na moje przyjście zwykłym ''okej'', ale raczej przeżywałby to, że jakoś uszłam z życiem.
Po wejściu do pokoju, od razu wzięłam prysznic i poszłam się położyć. Moja cała głowa była pochłonięta tym co się dzisiaj wydarzyło. Nie przeszkadzało mi nawet skrzypienie mojego łóżka.
W sumie to nadal nie pojmowałam tego co zrobił ten blondyn. Rozumiałam, że długi u kogoś nie były niczym fajnym, ale można by to zawsze jakoś obgadać, rozłożyć na raty albo coś, a nie potrzeba od razu kogoś zabijać. Ten zmarły chłopak, Daniel, na pewno miał niewiele więcej lat niż ja. On miał przed sobą całe życie, ale ktoś mu je odebrał i to w bardzo brutalny sposób.
Myślałam, że mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że nienawidzę tego Jokera. Był naprawdę okrutną osobą. Porachunki porachunkami, ale nie zabija się nawet najgorszego wroga.
__________________________________________________

Cześć :) Drugi rozdział za nami i pojawił się Niall. Miałam udostępnić ten rozdział już wczoraj wieczorem, ale nie miałam siły, aby napisać tą notkę pod rozdziałem ani na to żeby poinformować was na tt.

Jeśli przeczytałyście to proszę zostawicie komentarz :) Żeby było wam łatwiej, możecie odpowiedzieć w komentarzu na pytania poniżej:

1. Co sądzicie o tym co zrobił Niall?
2. Myślicie, że Rose powie komukolwiek o tym co widziała?
3. Jakie jest wasze zdanie o całym pierwszym rozdziale?

To chyba tyle ile chciałam wam na razie napisać. Czekam na wasze opinie, bo one są dla mnie bardzo ważne. Muszę wiedzieć czy komuś to się podoba, aby tworzyć dalej. Wasze komentarze dają mi motywację aby napisać kolejny rozdział jak najszybciej, więc proszę, skomentuj :) Dla ciebie to zaledwie minuta, a dla mnie bardzo wiele xx

- Chcesz być stale informowana o nowych rozdziałach? Zajrzyj tu = KLIK
- Twitter opowiadania = @jokerfanfiction
- Mój Twitter = @suuunschine
- Ask, gdzie możecie pisać z bohaterami lub po prostu o coś zapytać = @joker_fanfiction
- Mój mail = x-angela@o2.pl
- Mój blog specjalnie dla Polskich Directioners = Poland Needs One Direction


                                                        PRZECZYTAŁAŚ = SKOMENTUJ! 


Do następnego xx / Angel


21 komentarzy:

  1. 1. To straszne co zrobił
    2.Myślę, że nie zdąży, bo Niall ją znajdzie i będzie jej groził czy coś
    3. Jak na razie wszystko jest super, nie mogę się doczekać aż rozdziały będą miały więcej napięcia ^^
    + przepraszam za SPAM, chciałabym cię zaprosić na moje dwa blogi children-of-demon.blogspot.com oraz first-human-later-angel.blogspot.com który jest prequelem LoD, którego początek kiedyś czytałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz i za zaproszenie :) w sumie musze kiedy dokończyć LoD bo mam tam nieźłe tyły, a blog był super xx

      Usuń
  2. 1. To co zrobił było straszne 😞
    2. Nie wiem wydaje mi się że nie 😉
    3. Cały rozdział jest niesamowity 😉 nie mogę doczekać się next ❤

    OdpowiedzUsuń
  3. 1. To co zrobił nie było dobre ale strasznym też bym tego nie ujęła w małym stopniu zasłużył sobie na to :)
    2. Wydaje mi się że nie. Że dojdzie do wniosku że lepiej się w to nie mieszać :D
    3. Cały rozdział jest świetny :* już się nie mogę doczekać następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Niall babra się w dilerce i już mi się to podoba. Dziwnie mi jakoś się przywyczaić, że na Nialla mówią Joker a nie Skewer. Rose raczej nikomu nie powie co widziała. Chyba zbyt się boi. Haha jak czytałam, że się potknęła o kosz, to w pierwszej chwili pomyślałam, że nadepnęła na gałązkę. To chyba rutyna w fanfikach :)) Bardzo mi się podoba początek i jestem ciekawa jak to dalej pociągniesz. Mam nadzieję, że Niall będzie skurwysynem i typem bad boya. Uwielbiam niegrzecznych chłopców C;
    Czekam na następny! Całuski ;**

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny :D
    I oto jest nasz Jokerek :D
    1. Nwm czy to takie straszne, ja tam lubię, kiedy się tak zaczyna :D
    2. Myślę, że nie, bd chciała mieć spokój, ale nie bd go oczywiście miała :D
    3. Prześwietny :D
    Ogólnie, to już nie mg się doczekać nn :D
    Dziękuję :* - Asia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Boski rozdział nie mogę doczekać się następnego. :)
    1. Uważam, że to co zrobił jest okrutne i straszne, ale podobała mi się ta scena. :D
    2. Coś sądzę, że nie powie nikomu a na pewno nie za szybko. Ewentualnie później przed kimś się otworzy i powie mu, że była świadkiem morderstwa.
    3. Tak jak napisałam wcześniej rozdział jest boski. Życzę Ci dużo weny i nie przestawaj pisać, bo masz wielki talent.
    Ala :*
    P.S. Przepraszam za spam, ale zapraszam do siebie na fanfiction o Niallu. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Co do pytań:
    1) Źle zrobił ale po prostu miał takie zasady
    2) Myśle że nic nie powie i zostawi to dla siebie żeby sie nie plątać w komisariat itp.
    3) Rozdział jest bardzo bardzo zarąbisty

    i czekam na następny bo już mi sie to fanfiction podoba chociaż jest dopiero 2 rozdział. :p Ale strasznie ciekawi :D
    Też mam nadzieje że będzie sie troche różnił od tamtego :D
    Pozdrawiam cieplutko ;*
    ~Żaneta

    OdpowiedzUsuń
  8. W starszej wersji bloga mroczna strona bohatera bardzo przypadła mi go gustu, a wręcz zaintrygowała mnie :D Jednak po przeczytaniu rozdziału 2 na tym blogu, jestem w lekkim szoku. Handlować narkotykami, bić się z innymi, wymuszać pieniądze, to jeszcze jestem w stanie zrozumieć. Ale zabójstwo? Dla mnie to za dużo, w dodatku jedynymi myślami Jokera było to, żeby zabrać ciało, zatuszować ślady i zadbać o to, żeby nikt się nie dowiedział. Co do kolejnego pytania, myślę, że Rose nie zdąży podjąć decyzji w tej sprawie, bo wcześniej dopadnie ją zły Niall :D Jestem ciekawa, jak to pierwsze spotkanie będzie wyglądało :) Jednak to opowiadanie różni się od poprzedniego i dobrze, bo nikt się nie będzie nudził podczas czytania. Podsumowując, morderstwo według mnie było zbyt śmiałym posunięciem, ale sądzę, że warto poczekać, co będzie dalej.
    stopkatkaa

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne jest to opowiadanie:) czekam z niecierpliwością na nowe rozdziały :)
    zapraszam również do siebie http://gangandlove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Zostałaś nominowana do Lister Blog Award! Więcej informacji na blogu: ---> http://you-are-my-property-honey.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. 1 dla mnie to spoko lubie takie akcje xd 2 wydaje mi sie ze nie 3 meeega ;) @nxd69

    OdpowiedzUsuń
  12. DZIEWCZYNO KIEDY NEXT?????

    OdpowiedzUsuń
  13. 1. jestem troche bezduszna xd ale to nie było straszne xdd
    2. Niech nie mówi, jeśli jej życie miłe xdd ;)
    3. ta lala mnie wkurza xdd jest taka grzeczna że aż wkurzająca xdd
    Ale czekam co bedzie dalej ♥ ♥ ♥ przepraszam, ale na razie bardziej podobał mi się skewer :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ej zapomniałaś o nas?
    Kiedy next?

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedy następny co tak długo :c

    OdpowiedzUsuń
  16. Super rozdział ♥ ♥.♥ Czekam na następny!
    Zapraszam również na mojego bloga -> http://neverbewell.blogspot.de/
    Mam nadzieję, że zajrzysz ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Boże co tak długo :c czekam i czekam każdego dnia wchodze a tu nic nie ma :c

    OdpowiedzUsuń