niedziela, 2 sierpnia 2015

Prolog


"Kiedy będziesz miała osiemnaście lat, będziesz mogła robić co tylko będziesz chciała. Możesz pracować, mieć prawo jazdy, masz swój dowód osobisty!" Czy tylko dla mnie osiemnaste urodziny nie miały tak wielkiego znaczenia? Wiem, że od ponad dwóch miesięcy mam napisane w dowodzie, że jestem pełnoletnia, ale nie czuję jakiejś wielkiej zmiany. I tak nie mogę robić tego co chcę. Wszystko muszę mówić zaraz mojej mamie i czekać aż ona mi przytaknie, że tak może być. Chociaż i tak nie mam na umyśle jakiś dziwnych i szalonych rzeczy do roboty. Myślę, że słowa "Kiedy masz osiemnaście lat to możesz robić co chcesz." są zwykłym kłamstwem, bo prawda jest taka, że mimo wszystko jeszcze przez jakiś czas, rodzice będą się wtrącać do twojego życia. Tak jak na przykład właśnie teraz w moim przypadku. Moja mama wyprowadza się do Nowego Jorku, aby od trzeciego września zacząć pracę w jakiejś wielkiej korporacji. To taki pewnego rodzaju awans, że z Sheffield nagle dostaje pracę na innym kontynencie. Prosiłam, aby zostawiła mnie samą w domu, ale w kółko odpowiadała, że nie. A powodów było masę, na przykład, że sama nie dam sobie rady, że zapuszczę dom i doprowadzę go do ruiny i tak dalej. No i oczywiście plus tego były gadki zaczynające się od słów ''A jeżeli coś się stanie?''. Także o samodzielności w wieku osiemnastu lat nie ma mowy, bynajmniej w moim przypadku. 
Mama zaproponowała mi dwa wyjścia z naszej trudnej sytuacji: wyjazd z nią do Nowego Jorku lub przeprowadzka do mojej starszej siostry, Lucy. Gdy byłyśmy małe to średnio się dogadywałyśmy, ale z biegiem lat wydojrzałyśmy i cieszę się, że między nami jest okej. Lucy mieszka prawie trzy godziny drogi od Sheffield, bo aż w Fleetwood. To miasto, które leży prawie w Morzu Irlandzkim, dosłownie. Jest tam całkiem ładnie. Najbardziej w pamięć zapadła mi plaża, która znajduje się jakieś dwie minuty od posiadłości siostry. Z niektórych okien w jej domu nawet widać morze. 
Lucy wyprowadziła się od nas gdy miała dziewiętnaście lat, ponieważ poszła na studia do Fleetwood. Od zawsze bardzo dobrze się uczyła i dostawała comiesięczne stypendia gdy zaczęła studia. To wystarczało jej na mieszkanie, naukę i inne wydatki. Moim zdaniem z taką wiedzą mogła się starać o studia nawet w Londynie czy Manchesterze, ale nie, bo w Fleetwood mieszkał jej chłopak. Była z nim odkąd skończyła siedemnaście lat i bardzo się upierała, aby studiować tam gdzie on mieszka. Nikomu nie podobała się ta decyzja, ale Lucy zrobiła jak chciała i chyba nie wyszła na tym źle. Ma teraz dobrą pracę, jest nauczycielką angielskiego, tak jak zawsze chciała. I nadal jest ze swoim chłopakiem, Sharonem. Ostatnio się jej oświadczył, ale sami jeszcze nie wiedzą kiedy ślub, ponieważ chcą, aby ich dziecko najpierw przyszło na świat. Tak, Lucy jest w ciąży, a termin ma jakoś na wrzesień lub październik, więc już niedługo. Lubię małe dzieci i cieszę się, że będę mogła mieszkać z dzieckiem, dla którego będę najbliższą ciocią. To musi być cudowne uczucie. Tak w ogóle to podziwiam Sharona i Lucy. Ich miłość przetrwała już tyle lat. Nawet nie sądziłam, że można mieć kogoś takiego i kochać go aż tak mocno. Nigdy nie miałam wzorca miłości, a powinni być nim moi rodzice. Starsza siostra opowiadała mi, że gdy miałam rok, to mój tata po prostu zostawił naszą rodzinę i już nigdy nie wrócił. Zostało mi po nim tylko nazwisko, Haistings. Mama została przy nazwisku swojego pierwszego męża, czyli ojca Lucy, który zginą w ''niby'' wypadku samochodowym, kiedy moja siostra miała pięć lat. Jego wypadek wyglądał tak, że on spłonął w swoim samochodzie. Policja przez lata nie mogła doszukać się u nikogo winy, a więc nie wiadomo czy było to samobójstwo czy zabójstwo. Jednym słowem, jego śmierć była na pewno straszna. Jednakże bardzo zazdroszczę siostrze, że ma już swojego narzeczonego, ciekawe kiedy ja będę miała swojego... Podjęłam decyzję, że w tym roku nie oglądam się za chłopakami, ponieważ po pierwsze, gdy już stąd wyjadę to nie chcę żadnych związków na odległość, nie będę nikomu utrudniała życia tym, że ma za mną tęsknić, a później oszukiwać, że nikogo sobie tutaj nie znalazł i między nami nadal jest dobrze, a po drugie to kończę liceum i moje egzaminy w maju muszą być perfekcyjne, ponieważ chcę na przyszły rok wyjechać do mamy i zacząć studia w Nowym Jorku.
Ale tak czy inaczej to sama nie wiem czy jestem zadowolona z tego, że będę mieszkać z siostrą. Jest dużo za i przeciw. Za są takie, że z Lucy będę miała większy luz i swobodę, bo nie będzie się zachowywała tak panicznie jak mama w niektórych sytuacjach. A przeciw są takie, że jestem bardzo przywiązana do mojej matki. W końcu jestem przy niej osiemnaście lat. Ona zawsze mnie wspierała i była ze mną w ciężkich chwilach. Dużo jej zawdzięczam. Jest moją najlepszą przyjaciółką, tak samo jak Michael. Chyba jego będzie mi zostawić najtrudniej. Poznaliśmy się w gimnazjum i od tamtej pory się przyjaźnimy. Mike jest ode mnie starszy o rok i już studiuje, dlatego w ostatnim czasie widujemy się znacznie rzadziej. Przykro mi, że go tutaj zostawiam, ale myślę, że będziemy się czasami spotykać. Szkoda mi również zostawić moich znajomych. Mieszkam w Sheffield od urodzenia i poznałam tutaj aż tylu ludzi. To dziwne uczucie nagle stąd wyjeżdżać i mieć świadomość tego, że już nigdy się tutaj nie wróci.
Mam nadzieję, że u Lucy będzie fajnie, bo będę u niej dziesięć miesięcy i nie chcę kłótni ani złości. Myślę, że będziemy się fajnie dogadywać razem oraz, że nie będę przeszkadzała Sharonowi ani jej nowemu dziecku. A z mamą najszybciej zobaczę się dopiero na święta lub w ferie zimowe.

___________________________________________________________


Cześć :) Oto prolog. Napisałam go dawno, ale czekałam na szablon, ponieważ chciałam żeby już był gdy zaczniecie czytać. Ogólnie to prolog jest taką okrojoną historią z życia Rose. Mam nadzieję, że bohaterka was zaciekawiła i chcecie zobaczyć co będzie u niej dalej :)

 Proszę was o komentarze, bo chcę wiedzieć jak dałam sobie radę z napisaniem tego. Skomentujcie również zwiastun i szablon, ponieważ jestem bardzo ciekawa waszego zdania :)


~ Zwiastun wykonała Banshee z Bajkowych Zwiastunów Dziękuję bardzo xx
~ Szablon wykonała Kornelia z Graphic Poison  I również dziękuję bardzo xx



Pierwszy rozdział przewiduję za w środę lub czwartek xx To tyle. / Angel

14 komentarzy:

  1. Bardzo ułatwiałaś mi sprawę z tym wattpadem XD
    Jestem pod wrażeniem, takiego prologu, bo to chyba jedyny blog, w którym byłby tak napisany :)
    Czekam na pierwszy rozdział i pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mówiłam już, że cię kocham? Nie? To właśnie ci mówię! Wspaniały prolog. Jesteś niesamowita i uwielbiam twój styl pisania. Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały!!!! Już nie moge się doczekać rozdziałów!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. prolog jest mega strasznie mnie zaciekawił :)
    zwiastun po prostu cudo :)
    z resztą tak samo jak szablon :)
    już się nie mogę doczekać pierwszego rozdziału :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny prolog! Nie mogę się doczekać pierwszego rozdziału. Na pewno będzie cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super prolog, już się niecierpliwie na 1 rozdzial !!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Prolog jest po prostu bomba! :D Strasznie zaciekawia i zachęca do dalszego czytania! :D Nie mg sie doczekać :3
    Pozdrawiam cieplutko ;3
    ~Żaneta

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystko świetnie :D
    Jestem ciekawa, jak bd wyglądało to ff :D
    Już nie mogę się doczekać nn :D
    Dziękuję :* - Asia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Suuuper*-* czekam na rozdzial ;) @nxd69

    OdpowiedzUsuń
  10. Swietny aż się nie mogę doczekać pierwszego rozdziału
    Błagam dodawaj często rozdziały <33

    OdpowiedzUsuń
  11. nie mogę się doczekać kocham to opowiadanie :) zapraszam do siebie na http://you-my-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mam pojęcia jak to skomentować. Nie dowiedzieliśmy się zbyt wielu rzeczy oprócz tego, że bohaterka ma się wyprowadzić do siostry. Jestem trochę niezadowolona. I od razu mówię, że to nie jest żaden hejt czy coś w tym stylu, ale popracowałabym trochę nad stylistyką i powtórzeniami. Tutaj mamy przykład - ,,Mam nadzieję, że u Lucy będzie FAJNIE, bo będę u niej dziesięć miesięcy i nie chcę kłótni ani złości. Myślę, że będziemy się FAJNIE dogadywać razem oraz, że nie będę przeszkadzała Sharonowi ani jej nowemu dziecku.''
    I jakoś nie pasuje mi tu słowo "nowemu" to brzmi tak jakby dziewczyna miała już jakieś wcześniej.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, w sumie masz rację. Powtórzenia nie zauważyłam, mój błąd :) A o to słowo ''nowemu'' to muszę się z tobą zgodzić. To źle brzmi, będę musiała to poprawić, dzięki.
      Pozdrawiam i dziękuję za komentarz xx

      Usuń
  13. Spodobało mi się, jak łatwo i gładko przechodzisz z jednego tematu do drugiego. A obawy matki głównej bohaterki przedstawione w pierwszym akapicie są takie prawdziwe :D Akcji na razie brak, są tylko informacje na temat obecnej sytuacji, w jakiej znalazła się bohaterka, ale to dobrze, bo już mamy jakąkolwiek wiedzę na temat Rose i jej dotychczasowego życia oraz stosunków z rodziną i przyjaciółmi. Moim zdaniem, prolog został napisany całkiem porządnie, chociaż rzeczywiście wyrażenie "ich nowemu dziecku" bardzo tutaj przeszkadza :D
    stopkatkaa

    OdpowiedzUsuń